niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział I

A była to wiadomość od...

Z uśmiechem wyciągnęłam telefon , który dzwonił. Spojrzałam na ekran 'numer prywatny' zdziwiłam się , ale odebrałam.
- Dzień Dobry , panna Alexandra Horan - usłyszałam niski głos mężczyzny , kompletnie nie wiedziałam o co może chodzić.
- Tak , to ja. O co chodzi? - zapytałam nerwowo patrząc na Kate , która od samego początku bacznie mi sie przyglądała.
- Mam dla pani złą wiadomość. Pani rodzice mieli wypadek , gdy jechali do pracy wjechał w nich pijany kierowca tira , nie przeżyli, przykro mi...- mężczyzna coś jeszcze do mnie mówił, ale ja tego nie słyszałam. Schowałam w twarz w dłonie , łokcie opierając o stolik i zaniosłam się głośnym płaczem. Kate widząc co się ze mną dzieje , szybko podeszła do mnie i przytuliła.
- Alex co się stało ? - zapytała gładząc moje włosy , a ja zaniosłam się jeszcze głośniejszym płaczem.
- Ka.aaa.aate mo iii ro.dziic.e nie zy.jaa mieli wypa.dek. -wyjąkałam , a Kate od razu wstała i pomogła mi wyjść z lokalu. Zadzwoniła po taksówkę i już 15 minut później siedziałyśmy na kanapie w salonie mojego domu. Postanowiłam wysłać sms'a Niallowi , bo przecież to też byli jego rodzice , więc powinien wiedzieć co się z nimi dzieje. Wystukałam na klawiaturze mojego telefonu sms'a do brata o treści:
'Niall błagam przyjedź tu. Rodzice mieli wypadek. Oni nie żyją. Prosze pomóż mi'
Kate uspokaja mnie jeszcze jakiś czas , a ja wtulona w nią zasnęłam.

*perspektywa Niallera*
Siedziałem z chłopakami w salonie i śmiałem się z Lou , który gonił Zayna po całym domu ,bo ten zabrał mu marchewkę. Poczułem wibrację w mojej kieszeni i postanowiłem sprawdzić od kogo jest ta wiadomość. Okazało się , że jest od mojej młodszej siostry Alex.
'Niall błagam przyjedź tu. Rodzice mieli wypadek. Oni nie żyją. Prosze pomóż mi'
W głowie huczały mi tylko myśli 'oni nie żyją'. Łzy zaczęły spływać strumieniami po moich policzkach.
-Chłopaki chodźcie tu- krzyknąłem łamiącym się głosem dalej zalewając się łzami. Chłopcy weszli roześmiani do salonu , ale gdy zobaczyli w jakim jestem stanie uśmichy zeszły im z twarzy.
- Niall stary co się stało? - spytał Daddy siadając obok mnie na kanapie i obejmując mnie ramieniem. Niewiele myśląc wtuliłem się w niego i zacząłem jeszcze głośniej szlochać.
-Moi rodzice nie żyją , nusze jechać do mojej siostry. Muszę jej kurwa pomóc!- krzyknąłem dalej zalany łzami.
-no to na co jeszcze czekamy? Pakujemy sie i lecimy!- krzyknął z Harry . Wszyscy od razu pobiegli na górę. Liam zabukował bilety na za półtorej godziny , więc od razu pojechaliśmy na lotnisko.
Po godzinnym locie wylądowaliśmy, odebraliśmy nasze bagaże i ruszyliśmy w stronę mojego rodzinnego domu...

______________________
Witam Was! Postanowiłam jeszcze dzisiaj dodać pierwszy rozdział? Podoba Wam się? Bk mi wogóle. To jakiś nie wypał. Czyta to ktoś z Was? Zkstawicie po sobie komentarz. To dla mnie wiele znaczy. No to na dzisiaj tyle. Dobranoc ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz